Kup Moją Ksiażkę

Witam wszystkich miłosników Afryki i nie tylko

         

          Wyjazd do Afryki przyszedł nagle. Decyzję musiałam podjąć w ciągu jednej nocy. Tyle czasu miał mój mąż, by odpowiedzieć swojej firmie – chce lub nie chce być brany pod uwagę. Podejmując decyzję, nie wiedziałam nawet, do jakiego kraju mam się przenieść... Ale ja podejmuję decyzje szybko, więc po godzinie powiedziałam TAK. To TAK zmieniło moją percepcję świata. Od tamtej pory już nic nie jest takie samo. Niby codzienne życie toczyło się wokół codziennych spraw – wychowywania dzieci, nadrabiania z nimi polskiej szkoły, szkoły dla obcokrajowców, w której szlifowałam mój angielski, i tego wszystkiego, z czego składa się życie kobiety, ale zaczęłam spotykać ludzi, dla których życie było czymś więcej. Ludzi, którzy zadawali głębokie pytania i starali się znaleźć na nie odpowiedź poprzez medytację, studiowanie innych religii, szmanizm. To był ten świat, którego całe życie szukałam. I podczas moich studiów orientalistycznych i czytając święte księgi różnych religii.

 

          Gdy mieszkałam w Afryce, nie myślałam o napisaniu książki. To przyszło później. Moje wspomnienia z tego miejsca, niezwykli ludzie, którzy stali się częścią mojej rzeczywistości, medytacje o życiu i czasie, krajobrazy, które wniknęły w mą pamięć i nigdy nie zblaką – to wszystko ułożyło się w jedną całość. Zapuściło korzenie w mojej duszy i nie chciało odejść. Chciało, bym podzieliła się swymi przeżyciami ze światem.

            Tak... „Za głosem sangomy” to książka oparta na moich przeżyciach. Opowiada o ludziach, którzy na dalekiej ziemi stali się dla mnie rodziną, o śmiesznych i smutnych sytuacjach. Przeczytaliście już historię o stacji benzynowej, na której od pół roku nie było paliwa? Ha! Ciężko uwierzyć, że na stacji bez benzyny panuje taki ruch, że ustawiają się kolejki samochodów. Żebyśmy mieli jasność – sklep też był pusty. Wyobrażacie sobie, jak ciekawą osobowość musiał mieć właściciel, skoro takie tłumy go odwiedzały?

          Gdy zaczęłam pisać „Za głosem sangomy” zrozumiałam, że postacie w tej książce żyją, są realne, są często moimi przyjaciółmi. Linda i Colin, Alexadra, no i oczywiście Wiktoria i Dagmara – wszyscy zgodzili się, bym użyła ich imion. Wiele pozostałych osób zgodziło się, bym opisała ich życie, ale poprosiło o zachowanie anonimowości, co uczyniłam. W końcu jest to powieść, nie reportaż...

          Czy będą następne książki? Oczywiście. Kończę już następną... Historia matki i córki, które w afrykańskich bezdrożach odkrywają siebie i to, co dla nich w życiu najważniejsze. Senegal, Mali, szamani – niekoniecznie dobrzy tym razem, gorący piach i pewna zbłąkana dusza czekająca na uwolnienie... Gdy książka będzie gotowa, powiadomię Was.       

           Ludzie pytają mnie, jakie książki czytam. Chcą wiedzieć, czy są podobne do tej, którą sama napisałam. Tak, zdecydowanie lubię książki, które prócz ciekawej akcji dają mi szansę dowiedzenia się czegoś nowego lub zgłębienia tajemnic duszy. Polecam Wam więc kilka książek, które zapadły mi w pamięć. Taką książką numer 1 jest dla mnie.

 

„Niebiańska przepowiednia” (James Redfield) – W Peru odkryte zostają starożytne dokumenty. Opowiadają o przebudzeniu, jakie dokona się w ludzkich duszach i umysłach na przełomie er, właśnie teraz. Mówią o tym, że żaden przypadek nie jest czystym przypadkiem, staje na naszej drodze, byśmy mogli się czegoś o sobie nauczyć. Fantastyczna książka przygodowa, pomagająca zajrzeć w głąb siebie i dostrzec w życiu sens. Polecam również drugą część pt. „Dziesiąte wtajemniczenie”.

 

„Labirynt” (Kate Mosse) – Opowieść o przeznaczeniu, miejscu człowieka w historii, miłości i zdradzie, rozgrywająca się w Langwedocji czasów Katarów i XXI wieku. Langwedocja to moja ulubiona część Francji i czytając tę książkę, widziałam oczymi wyobraźni każdy opisany kamień. Lubię dwupłaszczyznowe powieści, a „Labirynt” taki jest. Średniowiecze miesza się ze współczesnością, losy bohaterów przeplatają się, trzymając czytelnika w napięciu. Świetna akcja i najlepszy sposób na poznanie histroii tajemniczej krainy na południu Europy.

 

„Ósemka” (Katherine Neville) – To, co uwielbiam w książkach Neville to wplatanie postaci historycznych w akcję powieści. W VIII w.ne Karol Wielki otrzymał komplet szachów, który zawierał w sobie tajemnicę tak wielką, że doprowadzał graczy do utraty zmysłów, więc został ukryty. W czasie Rewolucji Francuskiej szachy znów wypłynęły na karty historii i od tamtej pory trwa krwawa bitwa, w której figurami są ludzie. „Ósemka” to pasjonujący thriller historyczny i kopalnia wiedzy na temat szachów, Północnej Afryki, Francji czasów rewolucji i wielu innych...

 

„Past Caring” (Robert Goddard) – To jest powieść, przypominająca brylant. Błyszczy, jest lekka i piękna a jednocześnie rzetelna historycznie do bólu. Akcja zaczyna się w czasach sufrażystek i I wojny, opowiada życie ludzi do czasów dzisiejszych, wplątuje je w historię i miota bohaterami po świecie. Anglia, Hiszpania, RPA – miejsca i historia a przy tym szybka, pełna nieoczekiwanych, lecz logicznych zwrotów akcja. Po polsku ukazało się kilka innych książek tego autora. Wszystkie polecam jako znakomitą lekturę sensacyjną.      

                

„Maja” (Jostein Gaadner) – „Jesteśmy zagadką, której nikt nie zgaduje. ” Proste i prawdziwe. Bohater książki wyrusza na Fidżi, gdzie znajduje się linia zmiany daty. Zbliża się nowe millenium. Ze spotkanymi tam ludźmi wiedzie grę – dyskusję, ale najbardziej pouczające a zarazem zabawne rozmowy toczy z... gekonem Gordonem, który odmawia zejścia z butelki jego ulubionego ginu. Jest to pełna niezwykłych przemyśleń powieść, śmieszna, wzruszająca, próbująca znaleźć odpowiedź na najgłębsze pytania opowieść. Jest to j ednocześnie historia trudnej miłości, przemyśleń dojrzałego mężczyzny na temat związków. Ale nie ma w niej pesymizmu i moralizatorstwa, zaś sam pomysł rozmowy z wyrośniętym, przeinteligentnym gekonem już jest powodem, by tę książkę przeczytać!

"Gonić króliczka" (Mariola Zaczyńska) - Jest to książka zupełnie inna niż wszystkie wymienione. Tym razem nie szukałam wiedzy o świecie ani historii lecz potrzebowałam książki, która mnie rozweseli i poprawi humor. I to był strzał w dziesiątkę! Króliczek wywołuje u mnie salwy śmiechu. Perypetie marzącej o miłości, młodej pisarki, którą walczące feministki uznały za swą duchową przywódczynię wbrew jej woli, powodują, że bohaterka żyje w swego rodzaju Matriksie, gdzie jej odczucia nikogo nie interesują, a oczekiwania względem niej pakują ją w coraz to nowe tarapaty. Ale daleko tej książce do moralizowania, za to bardzo blisko do doprowadzenia czytelnika do łez śmiechu. Optymistyczna, zabawna historia na ponure chwile.